Nie pomyślałbym, że będziemy świadkami upadku totalnego. Z lekcji religii w podstawówce pamiętam, że Chrystus upadł kilkakrotnie tuż przed ukrzyżowaniem. Z lekcji, jaką obecnie daje nam rządząca władza, dowiaduję się, że w imię Chrystusa można upaść znacznie niżej. Poniżej własnej godności.

A wydawało się, że sama pandemia to już maksimum złego, co może nas spotkać w tym roku. Ten optymizm był jednak na wyrost. Okazało się bowiem, że kot Jarka nie złagodził obyczajów swego pana, a pod przykrywką prawa i sprawiedliwości skrzętnie przemyca się bezprawie i niesprawiedliwość. Myślę że gdyby macice oraz inne organy wewnętrzne potrafiły mówić, zdradziłyby nam nieznaną dotąd prawdę – że obrońcy życia zamienili się mózgami z chujami na miejsca. Ale zostawmy na chwilę tę anatomię absurdu.

Fot. Weronika Zawadzka

Myśl średniowiecza

Nie wiem czy zgodzą się ze mną psychologowie, ale myślę że często jedynym skutecznym argumentem w walce z ignorancją jest argument siły. Tak rzadko pochwalany, tak często stosowany. Siła, po którą tak odważnie i ostentacyjnie od lat sięgają bojówki quasi-patriotyczne, kopiąc po mordach uczestników pokojowych manifestacji. Na pewno kojarzycie te obrazy z mediów i internetu, gdzie banda koleżków w kominiarkach kopie leżącą osobę tylko dlatego, że ta niosła ze sobą tęczowy transparent. A wszystko to pod oficjalnym patronatem boga, honoru i ojczyzny. Ale ci sami przedstawiciele myśli średniowiecza, którzy chętnie ukrzyżowaliby nawet Papieża, gdy miał inny światopogląd, zapomnieli o jednym – siłą można krzywdzić, ale można także naprawiać.

I to właśnie siłę naprawczą – potężną, solidarną, polską – spotykamy od kilku dni na ulicach. Siłę ludzi szczęśliwych, którzy znają swoją wartość. Przyznam, że czuję coś w rodzaju podniecenia duchowego, gdy obserwuję bunt na taką skalę, któremu przewodzi płeć żeńska. Gdybym stanął w szranki z Paulem Coelho, napisałbym, że możesz próbować narzucić swoją wolę kobietom, ale będzie to twoja ostatnia próba w życiu przed kastracją (fizyczną, jak też intelektualną).

Plakat w wykonaniu artysty grafika, Jarka Kubickiego

Bez zębów. Bez godności

Poszedłem wczoraj na marsz. Z transparentów dowiedziałem się, np. że „Krzysztof Bosak ogląda porno do końca, bo myśli, że będzie ślub„. Z kolei jedyna „cipka, jaką może sterować Jarosław Kaczyński, to Andrzej Duda„. Do teraz nie potrafię racjonalnie odróżnić ile w tym hejtu, a ile trafnej analizy społecznej. Chociaż wciąż spotykam się z opinią, że marsze z premedytacją sprowokowali pisowcy spin doktorzy, ponieważ w razie utraty kontroli kobiety łatwiej spacyfikować. Z tym że, obok kobiet, w marszach bierze też udział spora część wkurwionej branży gastronomicznej, branży eventowej, branży fitness, branży turystycznej, branży hotelarskiej, branży medycznej, branży szkoleniowej, branży handlowo-usługowej czy nawet branży nieruchomości. Mamy co prawda październik, ale to chyba czysty przypadek, że obecne wydarzenia trochę zalatują jesienią średniowiecza.

W czasach gimnazjum, gdy uciekaliśmy z kumplami z lekcji religii w strachu przed doświadczeniem wzwodu (a może zawodu?) księdza, który nas wtedy prowadził do bierzmowania, zaszywaliśmy się w miejskim parku. Każde wagary traktowaliśmy jak początek kontemplacji duchowej, w której wspomagaliśmy się butelką taniego wina. Wino potrafi być jak wytrych do ludzkiej wyobraźni – otwiera szerokie horyzonty percepcji, dzięki której poznajesz nowe aspekty życia codziennego. Tak było i w dniu, gdy podszedł do nas bezdomny tak rozmowny, że gdyby wciąż żył, pewnie zrobiłby karierę w stand-upie. Przysiadł się do mnie i moich kumpli, zagajając ze sprytem biedaka, który chce wysępić złotówkę na browar:
Wiecie, panowie, jak odróżnić dziwkę od dmuchanej lalki? – zagaił tajemniczo nieznajomy, wzbudzając tylko naszą ciekawość.
Jedna z nich nie ma zębów? – zgadywałem na szybko.
Mylisz się – rzekł nieznajomy pan w wyświechtanym płaszczu. I po krótkiej pauzie postanowił nie trzymać nas dłużej w niepewności: – Nie ma różnicy. Jedną i drugą pozbawiono godności.

Strajk kobiet w Warszawie Tomasz Golonko/Gazeta.pl

I tak sobie rozmyślam o tych słowach sprzed lat, gdy obrońcy życia próbują wejść z butami w waginy kobietom. Myślę, że gdybym był dziś na miejscu elity rządowej, chyba wolałbym zachować resztki honoru zamiast zgrywać ginekologa do spraw polityki rodzinnej. A skoro naprawdę traktują płód jako istotę ludzką, to dlaczego 500+ nie wypłacają kobietom w ciąży? Zresztą, zostawmy ten temat. To tak, jakby dyskutować z dmuchaną lalką, którą ktoś pozbawił zębów.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *