Listopad 30, 2016

Recenzja DONGURALESKO – „Magnum Ignotum Preludium”

Oceń nutę w minutę (epizod #2)

To jedna z tych płyt, które choć nie są nowe, warto przypominać przy każdej nadarzającej się okazji. Stąd jest dziś tutaj.

Miałem 16 lat, gdy 14 lat temu usłyszałem „Opowieści z betonowego lasu” – pierwszą solówkę Gurala. Część z Was piła wtedy jeszcze mleko matki.

Od tamtej pory, czego jestem pewien, jedna rzecz uległa zmienia, a druga pozostaje bez zmian:

 

  1. Gural dopracował flow do poziomu mistrza. I gdyby tak dobrze gotował jak rapuje, byłby Master Chiefem.
  1. Raper od lat, konsekwentnie, wypina się na Związek Producentów Audio Video. Także w tym roku odmawiając przyjęcia śmiesznej nagrody zwanej Złotą Płytą. Może to banalne, co napiszę, ale udowadnia tym samym, że wciąż tworzy dla ludzi, a nie eksponatów na ścianie.
Płyta mocna muzycznie. Tekstowo – kosmos. Osobiście słucham jej w aucie lub w czasie treningu na siłowni. Za niezależność, za flow, za styl. Kupcie tę płytę. Wciąż jest w sklepach.