Czerwiec 21, 2016

Bogatynia, kaczki oraz psi koszyk w markecie

Wyjazd na wesele to zawsze dobra okazja do vlogowania. Zwłaszcza gdy jedziesz do miejsca, gdzie nigdy wcześniej Cię nie było. A jeśli to niewielka miejscowość, mało znana także innym ludziom, warto zaznaczyć tam swoją obecność i opowiedzieć swoim widzom o małomieszczańskim klimacie.

W tym okresie nagrywałem tylko i wyłącznie smartfonem, podpinając czasem dedykowane obiektywy Olloclip. Pomimo tego, że przednia kamera w iPhonie nagrywa w mniejszej rozdzielczości (720p) niż tylna (1080p), korzystałem z niej nagrywając sceny „gadane”. Pisząc wprost, łatwiej mi było wtedy podejrzeć czy mieszczę się w kadrze. Jednakże odradzam ten manewr osobom, które mają bzika na punkcie obrazu wysokiej jakości lub po prostu na punkcie wyższej rozdzielczości. Ja nie miałem wtedy wygórowanych potrzeb.

Kaczuchy, ale nie na weselu

Nagrywając ten filmik zauważyłem jak ciężko opowiada się o miejscach, w których na co dzień… niewiele się dzieje. Sorry, Bogatynio 😉 Niemniej jednak zawsze znajdzie coś, co może wydać się ciekawe lub chociaż trochę zabawne. Tym czymś w przypadku Bogatyni były pocieszne kaczki, bezstresowo pływające sobie w lokalnej rzeczce. A ponadto, koszyk w supermarkecie. Chyba dawno nie byłem w Lidlu, bo te koszyki to istny kosmos pod względem designu.

Samo wesele, owszem, było bardzo udane. Jednak z szacunku do prywatności zaproszonych tam osób (oraz samej pary młodej) nie publikowałem wielu ujęć z samej uroczystości.